Stało się to czego nigdy bym nie spodziewała się. Starłyśmy się z moją córką. Ma depresję i chodzi do psychiatry na prywatne spotkania. I do tej pory było wszystko w porządku. Ja rozumiałam konieczność. Ale...do momentu gdy córka za radą "lekarza" zaczęła mnie obwiniać o swoje niepowodzenia i porażki życiowe. Bo jak mi powiedziała wychowywała się w rodzinie dysfunkcyjnej. I moją winą było to, że zostawiłam ją dziesięciolatkę i młodszego sześcioletniego syna z babcią i wyjechałam do Paryża zarobić na mieszkanie. Miało być 3 miesiące a trwało 1,5 roku. Stało się to po rozwodzie z winy mojego męża i ich ojca. Ja przeżywałam wyjazd i pobyt w najpiękniejszym mieście świat i przezywały to moje dzieci pozostawione w domu . Po 36 latach od tego momentu usłyszałam wiele gorzkich słów. Wydawało mi się, że dzieci rozumiały przyczyny mojego wyjazdu. Wiem, było im bardzo trudno. Mnie nie mniej. Wszystkie dni pobytu w Paryżu kończyłam płaczem z tęsknoty za dziećmi. A one tęskniły za mną. Po powrocie gdy okazało się, że zaplanowana i realizowana kwota na zakup mieszkania jest w ogromnej mierze za mała, obiecałam sobie, że już nigdy nie wyjadę. Stało się inaczej . Wyjechałam ponownie aby umożliwić "synowi marnotrawnemu" czyli ex mężowi wyjazd do pracy. Gdy załatwiłam mu pracę i mieszkanie , wróciłam do domu. Obiecałam sobie i dotrzymałam słowa, że już nigdy nie wyjadę. Przeliczyłam się myśląc, że czas goi rany i dzieci wszystko rozumieją. I teraz córka obwinia mnie o to, że je zostawiłam. Ja tylko wyjechałam za chlebem , nie zostawiłam. Nigdy nie przestałam ich kochać i dbać o nie. A teraz moja dbałość okazuje się ingerencją w jej życie. Pan Doktor , wielki specjalista od psychiatrii zamiast pokazać j 47 letniej pacjentce jak wyjść na prostą, to każe jej wracać do 37 letniej przeszłości , rozdrapywać rany i udowadnia, że żyła w dysfunkcyjnej rodzinie. Pewnie tak było. Ale teraz powinno się iść do przodu a nie cofać się do tego co było najgorszego w życiu matki i dzieci.
Nasza cisza trwała 3 tygodnie. Musiałam ją przerwać, bo jestem matką, która ma obowiązek nauczenia dzieci przepraszania. I wygrałam. Pogodziłyśmy się.


















