Tak mnie dzisiaj naszło na wspominki. I zaczęłam przeglądać swoje blogi. Oj, dawno mnie tu nie było . 4 lata. Cztery lata radości i smutków. Tych ostatnich dużo, dużo więcej.
Z radości to obie starsze wnuczki są licealistkami. Alicja jest w maturalnej klasie a Maja w pierwszej.
Zmieniły się te moje wnuczki przez te cztery lat. Oj, zmieniły!!!
I tak jak wiele kobiet mówiło i mówi, przychodzi czas gdy babcie idą na boczny tor.
Jeszcze to do mnie nie dociera, nie mogę do końca z tym się pogodzić. Anielka też jest bardzo daleko. Bo na Islandii. Mieszka tam z tatusiem . O przyczynach innym razem napiszę. Jest to bardzo trudne i bolesne. Michał był z Anielką u nas w sierpniu. A ja nie posiadałam się ze szczęścia. z wielu powodów. A przede wszystkim, że w końcu przełamał się i nawiązał z nami normalne relację. Jeszcze może nie do końca. Ale wszystko jest na dobrej drodze.
Ja dalej uwielbiam działkę i pracę na nie . Jędrek dużo mniej. Ale staram się to znosić. Na działce nastąpiła w tym roku radykalna zmian. Nie mamy warzywnika. Za to posadziliśmy 2 jabłonki, 2 śliwy i 2 krzaki rokitnika. No i zlikwidowałam truskawki na rzecz kolejnej rabaty z kwiatami. Obsadziłam ją wokół 60-cioma narcyzami rożnych odmian i 100-ma tulipanami też różnymi. W planie wiosennym mam posadzić w rogach róże okrywowe i centralnie jedną różę na pniu.
W środę lub we czwartek pojedziemy ostatni raz w tym sezonie na działeczkę czyli do ogrodu. Muszę wykopać mieczyki, podsypać nawozem borówkę, rodki, hortensje, piwonie i jeżyny. podsypać korą. Zabrać elektryczne rzeczy i ubranka ( nie elektryczne). No i pożegnać się do marca lub kwietnia.
A tymczasem przyjdzie okres planów świątecznych. A w styczniu już będę żyć ogrodem, sianiem , sadzeniem i wąchaniem kwiatków.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz